Gdy dotarliśmy na stacje kolejową nikogo nie było.Doslowna pustka,była tylko starsza miła pani która nas wpuściła. Usiedliśmy na ławce czekając na pociąg i myśleliśmy o koncercie na którym będzie grał nasz ulubiony zespół Paradise i na który się wybieramy. Peter ciągle był zdziwiony że nasi rodzice puścili nas samych na koncert który jest oddalony od naszego miasta 500 mil. Ja i Rox też byliśmy zdziwieni ponieważ naszych rodziców zna się z wyraźnej nadopiekuńczości.
Lecz skoro nam pozwolili jechać no to pojedziemy. Nagle usłyszeliśmy dźwięk pociągu to do niego właśnie mieliśmy wsiąść. Nasza cała trójka wstała rozejrzeliśmy się ale nadal nikogo nie było. Weszliśmy do pociągu nadal byliśmy sami i nagle pociąg ruszył. Mieliśmy cały pociąg dla siebie. Wybraliśmy kabinę i każdy postanowił zrobić co innego Peter poszedł spać ponieważ musi odespać kilka godzin. Uznał ze tak rano nie powinno się wstawać. Oczywiście chodziło mu oto że Rox go obudziła, ale nie chciał jej to mówić wprost. Rox zaczęła czytać książkę wiec nastała znowu cisza. Ja oczywiście zajmowałem się organizacją naszej wycieczki więc wyszedłem spytać się maszynisty jak długo będziemy jechać. Dotarłem do kabiny maszynisty ale nikogo tam nie było. Wiem że byłem z lekka niewyspany ale nikogo tam nie było. Przeszukałem cały pociąg.
Nikogo w pociągu nie było oprócz naszej trójki. A pociąg jechał. Bylem przerażony ale postanowiłem nic im,nie mówić. Wszedłem do naszej kabiny i usiadłem na swoim miejscu. Rox zna mnie na wylot wiec odrazu poznała ze coś jest nie tak :
- Co powiedział maszynista?? - zapytała
Dosyć drżącym głosem odpowiedziałem :
-powiedział że dotrzemy w mgnieniu oka.
Rox jeszcze raz spojrzała na mnie i pokazała ze chce porozmawiać na osobności. Wyszedłem z nią a ona od razu :
- Co się dzieje??
-Jak to co się dzieje, nic wszystko jest w porządku.
-Barney znam cie od 10 lat wiem ze coś jest nie tak, wiec pytam jeszcze raz co się dzieje??
Niechcialem przed nią nic ukrywać i pomyślałem że może coś wymyśli.
- No dobra chodź za mną.
Zaprowadzilem ją do kabiny maszynisty żeby pokazać jej ze nie ma w pociągu maszynisty.
Otwieram drzwi a przed moimi oczami ukazał się maszynista.
-Barney chyba zwariowales - uznała Rox i poszła.
A ja patrzyłem się na maszyniste i nie wierzyłem w to co widzę. Postanowiłem pójść spać bo chyba to z nie wyspania. Położyłem się zamkłem oczy i odleciałem w swój świat.
Powieść o trójce przyjaciół którzy wybierają się na koncert .W podrodze spotykają ich niesamowite i straszne wydarzenia.
niedziela, 31 maja 2015
Początek czegoś wielkiego cd
sobota, 30 maja 2015
Początek czegoś wielkiego
15 lipca 2015
Słoneczny dzień wakacji.
Właśnie się obudziłem słysząc dźwięk dzwonka mojego telefonu oczywiście to była moja przyjaciółka Rox.
Odbieram i słyszę jej głos:
-Barney rusz się musimy wcześnie wyruszyć.
-Hej spokojnie wiem ze chcesz jak najszybciej Wyjechać na koncert ale jest dopiero 8:00 rano.
- No ale rusz się - Krzyczała podekscytowana
Jak najszybciej się ubrałem spakowałem do plecaka najpotrzebniejsze rzeczy :
Wodę, kanapki, scyzoryk i zapalniczke. To był początek czegoś czego.się nie spodziewałem.
Wyszedłem z domu a przede mną stała juz Rox i nasz przyjaciel Peter. Wszyscy troje różniliśmy się wiekiem Rox była najstarsza miała 16 lat, ja 15 lat a Peter niedawno skończył 14. I tak wszyscy razem ruszyliśmy na dworzec kolejowy.
Witajcie
Jeśli to czytacie to znaczy ze trafiliście na bloga gdzie będę wymyślał własną powieść a wy będziecie ja oceniać.
Zapraszam do czytania